Clifford Stoll - Kukułcze jajo
Aż dziwne, że nikt się nie zabrał za sfilmowanie tej historii - tym bardziej, że jest ona w stu procentach oparta na faktach, nie ma tutaj żadnego ubarwienia. Cliff Stoll dostaje pracę administratora komputerowego w Berekley. Pewnego dnia odkrywa małego, niemal nieistotnego buga w skonfigurowanym systemie operacyjnym. Zainteresował się nim. Bug okazał się niezatartym przez hakera śladem, który używał tego komputera jako bramki do rozległej sieci interenetowej (akcja dzieje się, kiedy internet dopiero raczkował). Autor rozpoczyna śledztwo na własną rękę - tę przytrzaskuje mu co rusz biurokracja, utrudniając złapanie cwanego cyberpunka. Coś wspaniałego - żeby przeżyć coś takiego i móc o tym napisać. Zakończenia historii nie warto zdradzać (wytropił hakera czy nie?), by nie psuć przyjemności czytania. Książkę czyta się świetnie, wszystkie komputerowe szczegóły dotyczące ścigania komputerowego włamywacza Stoll opisał w lekki sposób. Śledzenie przebiegu akcji, gdy przekłada pościg ponad swoje życie osobiste, popadając w lekką obsesję, robi wrażenie. Pozycja obowiązkowa dla każdego komputerowca.